U - upadek
2010-03-19
W ostatnich dniach głośno jest o pewnej dziewczynie, którą złapano na dopingu. Niezbyt fajna historia. Mnie zastanawia coś innego. Po jaką cholerę brać doping, jeśli istnieje bardzo duża doza prawdopodobieństwa, że ten czyn haniebny się wyda. I dotyczy to osoby zarówno biorącej i dającej. Tak czytam, słucham i myślą sobie - głupota. A może testy wyglądają jak ruletka (nie dodam, że rosyjska) trafią albo nie? Nie znam się aż tak dobrze. Jedno jest pewne, dziewczyna spaprała sobie karierę sportową. To, że nie widziała, nie słyszała i nie miała wiedzy nie zmieni faktu, że to ją wymieniają z imienia, nazwiska i pokazują jej zdjęcia. Czy było warto?
w jak Wojewódzki Kuba
2010-03-16
Lubię go. Ten wieczny Piotruś Pan potrafi, jak nikt inny, trafić swoją ciętą ripostą w sedno sprawy. I niech kamienie lecą w moją stronę… może przeżyję. Nie twierdzę, że Kuba jest erudytą, ale inteligencji odmówić mu nie można. Kpiarzem też można być albo dobrym, albo marnym. Uważam, że on jest dobry. Sam także podlega ocenie i wcale się nie czepia jak ktoś rzuca gromy w jego stronę. W końcu kto mieczem wojuje, ten i mieczem obrywa. Dzięki Kubie zdarza mi się, od czasu do czasu, popatrzyć na świat z pewnego dystansu. I wtedy sobie myślę, że życia nie należy brać zbyt serio. Bóg, Stworzyciel czy inna siła ma specyficzne poczucie humoru. W jednej sekundzie może zmienić się wszystko. Na lepsze, na gorsze lub po prostu zmienić. A my przejmujemy się bzdurami, zamiast śmiać się życiu w twarz. Oczywiście, refleksja jest potrzebna, ale na pewno nie nad kolejną operacją plastyczną jakiejś „gwiazdy”. Ci co chcą być naszymi idolami okazują się być nadęci i małostkowi. To tak jakbyś rozpakował piękne pudełko a w środku znalazł otwieracz do konserw. I niepozłacany bynajmniej… i śmieszno, i straszno...
W jak wulgaryzmy
2010-03-15
Wulgaryzmy. Mówimy o nich przekleństwa, brzydkie wyrazy, słowa nieparlamentarne (sic!) i nie ma co ukrywać wszędzie ich pełno. Są przekleństwa miękkie, takie jak „spieprzaj” albo „pieprz się” i twarde, których cytować nie będę, bo nie mogę. Są wulgaryzmy po liftingu, np. „odpiermandol się” albo „spiżdżaj”. Jest słowo klucz :„cholera” i słowo powszechnie akceptowalne, np. „zajebisty”. Jak zaliczyć słowa najnormalniejsze w świecie, takie jak świnia czy krowa w kontekście „ty ,świnio” czy „ty, krowo” tego nie wiem. Może pochodzenia zwierzęcego? Być może w ogóle to nie są wulgaryzmy ze słownikowego punktu widzenia i można epatować nimi ile wlezie. Wulgaryzmy służą do rozładowania napięcia emocjonalnego. Jak tak sobie „rzucimy mięsem” , to prawie zastępuje nam to tłuczenie talerzy. I straty mniejsze, i nie trzeba sprzątać. W niektórych przypadkach wulgaryzmy zastępują przecinki. Bez względu na humor mówiącego oraz okoliczności przyrody. Przynajmniej wiadomo czy w młodości człowiek taki słuchał uważnie na lekcjach języka polskiego. Jak taki osobnik (lub osobnica, bo płeć roli nie gra) zaczyna mówić w taki o to sposób, to nigdy nie wiem czy mówi do mnie czy w kosmos, czy o zupełnie kimś innym. A gdyby tak uznać te wszystkie wulgaryzmy za coś normalnego, bez moderacji i bez cenzury, bez krzywienia się w niesmaku? Myślę, że za parę lat zniknęłyby bez śladu. Nie wiem tylko jak miałaby się nasza zastawa stołowa…
Z jak..
2010-03-13
Zwierzątka. Kochane istoty. Bezinteresowne, lojalne i wierne do ostatnich granic. Myślę sobie o problemie dotyczącym zwierzątek, aczkolwiek śmierdzącym. Czyli o psich kupach. Nie da się tego wyeliminować, zwierzątka wszak też muszą swoje potrzeby załatwiać. Właściciele jednak czują żywiołową niechęć do psich kup, udając, że problemu nie ma. Posprzątać po pupilu stanowi nie lada problem a pan czy pani z woreczkiem i łopatką stanowi większe dziwowisko niż ci bez nich. Jakby zapomnieli, że zanim piesek wyrósł na dżentelmena (lub damę) robił kupki na nasze dywany, chodniczki czy świeżo wycyklinowane parkiety. Czyżby leżały tam do tej pory czy też wyparowały w tajemniczy sposób? Otóż, i tu wielka niespodzianka, kupy zostały sprzątnięte przez właścicieli, bo pokojówek jednak niewielu się z nas dorobiło. Skąd więc bierze się problem łopatki i woreczka na podwórku? Pojąć nie mogę. Czy to wstyd posprzątać czy większy pozostawić wizytówkę na trawniczku, chodniczku czy ulicy? Krew mnie zalewa i szlag mnie trafia, kiedy idąc w swoich super bucikach wdeptuję w coś lepkiego i śliskiego, na domiar złego, śmierdzącego. Dobrze, że te niespodzianki rozkładają się nieco szybciej niż torebki foliowe, w przeciwnym razie utonęlibyśmy w gównie…
Ż jak żona
2010-03-12
Żony bywają różne. Szczupłe i mniej szczupłe, ładne i ładne inaczej a nade wszystko mądre i głupie. Mądra żona jest niczym szklanka wody na pustyni czy ciepły pled w chłodne dni. Ci mężczyźni, którzy czując zagrożenie wolą głupie żony, ponoszą karę. I słusznie. Można być żoną Ministra Sikorskiego, napisać rewelacyjną książkę i zdobyć Pulitzera, można też zniweczyć ambicje polityczne męża opowiadając publicznie duby smalone, chodzić w skarpetach do spódnicy i nosić niemodne kapelusze. Choć te dwa ostatnie – to najmniejsze grzechy, nawet jeśli estetykom zgrzytają zęby. Nasuwa mi się taka myśl, czy przez tyle lat pożycia małżonek nie zauważył, że żona odbiega nieco intelektem czy też zauważyć nie chciał. Kobiety mawiają, że zmienią swoich mężów po ślubie, mając nadzieję, że ze słodkiego brutala zrobi się pokorne cielę. Oczywiście to się nie udaje i koniec końców mamy pokorne cielę płci żeńskiej. Czy mężczyzna pchany namiętnością staje przed ołtarzem z takim samym planem? A może liczy się coś, czego nie widać, nie słychać a jedynie czuć. Z pewnością jest to zagadka nie mniejsza aniżeli kręgi w zbożu…. Myślę o wyborach prezydenckich i mam dylemat. Patrząc na małżonki i przyszłe pierwsze damy zagłosowałabym w ciemno na Sikorskiego, bo pani Komorowska jest mi kompletnie nieznana. Ale gdyby obaj byli kawalerami, to wolę wyważonego Komorowskiego niż super inteligentnego, ale nie do końca poprawnego Sikorskiego. Gdyby startowała Kwaśniewska nie miałabym dylematu..bo nie ma żony.
|